Nie mogliśmy nawet się zbliżyć. Buntownicy Płótna oblegali miasto. Obwałowali je i otoczyli podwójną fosą. Sam gród zakryła posępna czarna chmura. Straszliwe błyskawice otaczały jego mury, walcząc z mocą Osiemnastu. Płótno nie przybył sam. .
- Muszę natychmiast z wami porozmawiać.. Rozmowa stawała się coraz bardziej napięta i nagle się urwała.. - Masz rację - przyznał. - Ale czy rozumiesz, dlaczego w tym przypadku nie mogę ci powiedzieć prawdy?. A „Święta Matka” uśmiecha się już do nas ciepło, z wyraźną radością biorąc od nas kataki, które kłaniając się podajemy jej, tak jak nauczył nas Thangme - trzymając je w wyprostowanych rękach. Szarfy natychmiast odbiera od niej służący, a Matka z promiennym, dobrodusznym uśmiechem, wbrew tybetańskim zwyczajom, podaje nam rękę na przywitanie.. - Nabrałby podejrzeń, gdybym się nie targował - wyjaśnił. Wyjechali za miasto. Droga wiła się, prowadząc coraz wyżej w góry.. — Ponieważ musimy omówić wiele spraw formalnych, których nie da się przedyskutować w obecności składu przysięgłych..
-
Kategorie
-
Losowe
- Nieduży, ale zadziwiająco czysty hotel pozwolił umknąć przed duchotą tropikalnej nocy. Will ukrył pudło w ciemnym kącie i przespał spokojnie do rana. .
- Sporządzenie niezbędnych pomiarów i szkiców zajęło nam całą zimę. Musieliśmy też wspinać się na dachy, aby Aufschnaiter mógł nanieść na plan budynki, a ja zebrałem ponad tysiąc nazw domów, wszystkie w oryginalnej pisowni. Gdy kopie dla dalajlamy i głównych urzędów były gotowe, w Lhasie narodziła się nowa gra towarzyska: wszyscy uczyli się odczytywać plan miasta, a odnalezienie własnego domu dostarczało wiele radości. .
- Wybawił go Sir Hunnar i to w dość osobliwy sposób. Rycerz podszedł do niego od tyłu, położył mu łapę na ramieniu i powiedział jak najweselszym głosem: .
- Zjawił się natychmiast w gabinecie Paula. Trzej mężczyźni wyruszyli. Nie zabrali ze sobą adwokata. Ambasada powiadomiła ich, że spotkanie to będzie zwykłą formalnością. Zabranie adwokata byłoby nie tylko bezcelowe, ale mogłoby urazić Dadgara i obudzić w nim podejrzenie, że Paul i Bill coś ukrywają. Paul chciał, żeby ktoś z ambasady był obecny podczas spotkania, ale Lou Goeltz odrzucił ten pomysł: wysłanie przedstawiciela ambasady na takie spotkanie byłoby sprzeczne z normalnym trybem postępowania. Goeltz poradził jednak Paulowi i Billowi, żeby wzięli ze sobą dokumenty potwierdzające datę ich przyjazdu do Iranu, oficjalne stanowiska oraz zakres obowiązków. .
- Patrzyłem na niego. Mimo bólu w głowie doskonale rozumiałem, co mi uczynił. Zdradzając mnie przed Wawrzyn nie tylko naraził mnie na niebezpieczeństwo, ale kolejny raz odebrał mi Kozią Twierdze. Teraz, gdy Wawrzyn wiedziała kim jestem, nie mogłem tam wrócić. Pobladła z przerażenia. Wyglądała jakby miała się pochorować. Kiedy na nią spojrzałem, dostrzegłem w jej oczach błysk zrozumienia. Twarz Błazna była nieruchomą maską. Tak jakby usiłował ukryć tyle emocji, że przestał okazywać jakiekolwiek uczucia. Czyżby już się domyślił, co powinienem zrobić? Słowa łucznika były jak trucizna. Wiedzieli, że jestem Rozumiejącym. Teraz musiałem zabić nie tylko łucznika, ale także Wawrzyn. Jeśli tego nie zrobię, zawsze będę w niebezpieczeństwie. .
- Wypuściłem strzałę. I następną, i następną. Przypomniałem sobie straszliwą witalność, którą okazał Kulawiec w Lesie Chmury po tym, jak Kruk powalił go za pomocą strzały niosącej moc jego prawdziwego imienia. Nie przestawałem się bać. Wystrzeliwszy ostatni z pocisków wyciągnąłem miecz. Zaatakowałem. Nie wiem, w jaki sposób zdołałem zachować swą broń przez wszystko, co się stało. Dopadłem jej, uniosłem wysoko miecz i zadałem oburącz straszliwy cios, najgroźniejszy i najbardziej gwałtowny, jaki w życiu zadałem. Jej głowa potoczyła się po ziemi. Maska morionu odchyliła się. Kobieca twarz spojrzała na mnie oskarżycielsko. Moja ofiara wyglądała niemal identycznie, jak kobieta, w której towarzystwie przybyłem. .
- - Jesteśmy zdumieni - powiedziała szefowa zespołu tłumaczy, podzwaniając melodyjnie bransoletami. .
- - Przybyliśmy tu otwarcie, jako goście, a wy chcecie nas zamordować - powiedziała nieco już przestraszona. Umiała parować argumenty i radzić sobie z wszelkiego typu rozsądną logiczną dyskusją. Ale religijni fanatycy!... - Niech to szlag trafi, potrzebna nam była wasza pomoc! .
- Przykryte siwą brodą usta starca poruszyły się. .
- - Przeciętna zawartość substancji radioaktywnych, a więc powodujących wzrost temperatury, w skałach minerwańskich była nieco wyższa niż na Ziemi. Wnętrze Minerwy było więc cieplejsze i w przeważającej mierze płynne, a skorupa cienka. W wyniku tego aktywność wulkaniczna na naszej planecie była większa niż na Ziemi, wzmocniona dodatkowo silnymi pływami wywoływanymi przez księżyc, który krążył bliżej Minerwy, niż to ma miejsce w wypadku Ziemi. Częste wybuchy wulkaniczne powodowały emisję do atmosfery dużej ilości dwutlenku węgla i pary wodnej, co dawało z kolei efekt cieplarniany, dzięki któremu powierzchnie oceanów pozostały płynne i na tyle ciepłe, by umożliwić powstanie życia. W porównaniu z warunkami ziemskimi na Minerwie było piekielnie zimno, ale w każdym razie cieplej niż byłoby bez wspomnianych procesów. .