Perot nie mógł powstrzymać się od pytania: .

Nikt nie komentował. Jego argumenty były już powszechnie znane. Ale wyglądało, że Danchekker zamierza je wszystkie przytoczyć od samego początku. Wyraźnie uznał, że próby zmuszenia słuchaczy do przyznania rzeczy oczywistych przez samo odwoływanie się do rozsądku nie wystarczyły; pozostało mu więc nieustanne powtarzanie dopóty, dopóki się z nim nie zgodzą lub nie zwariują.. Myślę, że biedna Wawrzyn była zaskoczona zmianą, jaka zaszła w młodzieńcu. Wydawało się, że zupełnie odzyskał spokój ducha i zapomniał o niefortunnej przygodzie ze Srokatymi. Ja jednak słyszałem nerwowe nutki w jego śmiechu i widziałem, jak zręcznie lord Złocisty przejmuje cały ciężar rozmowy w tych chwilach, gdy książę nie mógł się na niej skupić. Wczesnym popołudniem łowczyni została z tyłu i przyłączyła się do mnie.. - Ściany tych zewnętrznych obudów mają szesnaście stóp grubości - poinformował. - Wykonane są ze stopu, którym stal węglikowo-wolframową można ciąć jak masło. Zagęszczenie masy w nich zawartej jest fenomenalne. Sądzimy, że stworzyli oni tory zamknięte, wewnątrz których materia o wysokim stanie skupienia poddawana była wymuszonemu obiegowi lub drganiu rezonansowemu w interakcji z silnymi polami. Nie jest wykluczone, że wywoływane tą metodą wielkie zmiany potencjału grawitacyjnego były w jakiś sposób wykorzystywane do wytwarzania kontrolowanego odkształcenia przestrzeni wokół statku. Innymi słowy, on się poruszał dzięki nieustannemu spadaniu do studni, którą wytwarzał przed sobą, jak coś w rodzaju czterowymiarowego toru rezonansowego.. - Rozumiem.. W tych smutnych okolicznościach, poza radościami świątecznymi, poznaliśmy także tybetańskie ceremonie pogrzebowe. Z dachu zdjęto ozdobną choinkę, symbol świątecznej radości, i już nazajutrz o świcie zwłoki owinięte białym całunem wyniósł na plecach zawodowy grabarz. Później, za grupą składającą się tylko z trzech mężczyzn, ruszyliśmy i my. Nie opodal za wsią na widocznym z dala wzgórzu, nad którym krążyły sępy i kruki, jeden z mężczyzn porąbał zwłoki siekierą. Drugi siedział obok i mruczał modlitwy kręcąc młynkiem modlitewnym, a trzeci odganiał żarłoczne ptaki i co chwila krzepił pozostałych piwem i herbatą. Kości zwłok tak zmiażdżono, by mogły je zjeść ptaki i by nie został po nich żaden ślad..